Przejdź do treści
Ratingi

Ubezpieczenie należności czy monitoring kontrahentów, co wybrać

Ubezpieczenie należności zwraca część pieniędzy po tym, jak odbiorca nie zapłacił, a monitoring kontrahentów ma sprawić, żeby do tego w ogóle nie doszło. Przy obrocie do kilku milionów złotych rocznie i kilkudziesięciu odbiorcach na kredycie kupieckim zwykle zaczyna się od monitoringu, bo jest tańszy i działa od razu. Przy dużych, skoncentrowanych należnościach najlepiej sprawdza się połączenie obu rozwiązań.

Co naprawdę kupujesz w jednym i drugim

Oba rozwiązania dotyczą tego samego ryzyka, czyli niezapłaconej faktury, ale działają w innym momencie.

CechaUbezpieczenie należnościMonitoring kontrahentów
Moment działania po wystąpieniu szkody przed sprzedażą i w trakcie współpracy
Co dostajesz odszkodowanie, zwykle ułamek wartości faktury informację o rosnącym ryzyku i podpowiedź limitu
Zakres zwykle cały portfel albo jego duża część dowolna liczba wybranych firm
Warunki limity kredytowe nadaje ubezpieczyciel, są wyłączenia i okresy karencji brak, decyzję o limicie podejmujesz sam
Koszt składka liczona od obrotu objętego polisą stały abonament za liczbę firm
Próg wejścia zwykle obrót liczony w milionach i podpisanie umowy kilka minut, płatność kartą

Różnica jest prosta. Polisa chroni bilans, gdy zdarzy się zła faktura. Monitoring chroni płynność, bo pozwala nie wystawić tej faktury na zbyt długi termin albo na zbyt dużą kwotę.

Jak działa ubezpieczenie należności w praktyce

Ubezpieczyciel ocenia Twoich odbiorców i nadaje im limity kredytowe. Sprzedaż w granicach limitu jest objęta ochroną, a powyżej limitu już nie. Gdy odbiorca nie zapłaci, szkoda jest zgłaszana po upływie ustalonego okresu oczekiwania, a wypłata obejmuje zwykle 80 do 90 procent należności, zależnie od umowy. Dokładne warunki zawsze zależą od konkretnej polisy, więc sprawdzaj w niej wyłączenia, karencje i obowiązek zgłaszania przeterminowanych faktur.

Dla wielu małych firm ograniczeniem jest nie cena, tylko dopasowanie. Ubezpieczyciele wolą wyższe obroty i większe portfele. Odbiorcy z niskim wynikiem w ich ocenie dostają niski limit albo żaden, i właśnie przy nich firma najbardziej potrzebuje ochrony. Warto też wiedzieć, że wartość polisy rośnie, gdy rozmawia się o niej z doradcą, który porówna oferty kilku towarzystw. Tak działa na przykład ubezpieczenie firmy przez brokera, gdzie jedno zapytanie trafia do kilku ubezpieczycieli.

Jak działa monitoring kontrahentów

Wpisujesz NIP odbiorcy, a system zbiera dane z rejestrów publicznych: status VAT, rachunki z białej listy, wiek firmy, wpisy z KRS, sprawozdania finansowe i ogłoszenia o upadłościach. Z tego powstaje rating od A do E z listą powodów. Opisujemy to szerzej na stronie o monitoringu kontrahentów. Potem system codziennie sprawdza wybrane firmy i wysyła alert, gdy coś się zmieni, na przykład wymieniony zostanie zarząd, pojawi się wniosek o upadłość albo rachunek zniknie z białej listy.

Zaletą jest szybkość. Odbiorca, który dziś prosi o fakturę na 60 dni, może być sprawdzony w ciągu minuty, a nie po kilkunastu dniach oczekiwania na decyzję o limicie. Wadą jest to, że monitoring niczego nie wypłaca. Jeżeli mimo ostrzeżeń sprzedasz na kredyt komuś z oceną E, ryzyko zostaje po Twojej stronie.

Ile to kosztuje w porównaniu

Składka ubezpieczeniowa jest zależna od branży, obrotu i historii szkód, więc nie ma jednej stawki. Zawsze jest procentem od obrotu objętego polisą, a przy małych obrotach wiele towarzystw stosuje składkę minimalną. Przy monitoringu koszt jest przewidywalny. W Ratingi plan Start kosztuje 249 zł netto miesięcznie za 50 kontrahentów, plan Zespół 599 zł za 300, a plan Firma 1 490 zł za 2 000 (przy płatności rocznej połowę mniej). Do cen doliczasz 23% VAT, a aktualny wykaz jest w cenniku.

Przykład rachunku, który warto zrobić samodzielnie: weź średnią fakturę, pomnóż przez liczbę odbiorców z terminem powyżej 30 dni i zapytaj, ile takich faktur firma może stracić w roku bez problemu z płynnością. Jeśli odpowiedź to jedna lub dwie, monitoring zwykle wystarcza. Jeśli jedna faktura jest w stanie zachwiać firmą, potrzebna jest też polisa.

Kiedy wybrać monitoring, kiedy ubezpieczenie, a kiedy oba

  • **Monitoring wystarczy**, gdy masz od kilkunastu do kilkuset odbiorców, pojedyncze faktury są małe w stosunku do obrotu, a główne ryzyko to nowi i mało znani klienci.
  • **Ubezpieczenie jest potrzebne**, gdy kilku odbiorców odpowiada za dużą część sprzedaży, a strata jednego z nich zagroziłaby płynności albo kowenantom kredytowym.
  • **Oba razem** to rozwiązanie dla firm eksportowych i hurtowych o wysokim obrocie. Monitoring decyduje o tym, komu w ogóle dawać kredyt, a polisa chroni przed szkodą, której nie dało się przewidzieć.

Jeśli sprzedajesz hurtowo, zobacz, jak wygląda ta praca w praktyce na stronie o weryfikacji kontrahentów dla hurtowni i dystrybutorów. Przewoźnicy znajdą analogiczny opis na stronie dla firm transportowych.

Najczęstszy błąd, czyli polisa zamiast procesu

Firmy, które kupują ubezpieczenie, czasem przestają sprawdzać odbiorców, bo przecież szkoda będzie pokryta. To zawodzi z trzech powodów. Po pierwsze, odszkodowanie obejmuje tylko część faktury, więc reszta i tak jest stratą. Po drugie, wypłata przychodzi po miesiącach, a w tym czasie trzeba płacić dostawcom. Po trzecie, ubezpieczyciel potrafi obniżyć limit odbiorcy dokładnie wtedy, gdy ten zaczyna mieć kłopoty, i kolejne dostawy nie są już chronione.

Dlatego sensowny układ wygląda tak: rating i monitoring wyznaczają, komu i na jaki termin sprzedajesz, a polisa zabezpiecza kilku największych odbiorców, których strata byłaby bolesna. Handlowiec widzi w panelu ocenę klienta jeszcze przed ofertą, a dział finansowy nie dowiaduje się o problemie z miesięcznego raportu przeterminowanych faktur.

Rating i limit kupiecki zamiast zgadywania

Niezależnie od polisy ktoś musi ustalić, jak dużą fakturę i na ile dni wystawić. Ratingi podpowiada limit kupiecki na podstawie oceny i wartości zamówienia, a rejestr decyzji pokazuje, kto i kiedy go zatwierdził. Zasady liczenia opisujemy na stronie o limicie kupieckim. To dokumentacja, o którą często pyta zarówno ubezpieczyciel, jak i bank przy kredycie obrotowym.

Czy ubezpieczenie należności zastępuje monitoring kontrahentów?

Nie. Ubezpieczenie wypłaca odszkodowanie po niezapłaconej fakturze, a monitoring ostrzega przed jej wystawieniem na niebezpieczny termin lub kwotę. Chronią w różnym momencie, dlatego duże firmy stosują oba rozwiązania równolegle.

Co jest tańsze, ubezpieczenie należności czy monitoring?

Przy małych i średnich portfelach tańszy jest monitoring, bo płacisz stały abonament, od 249 zł netto miesięcznie w Ratingi. Składka ubezpieczeniowa zależy od obrotu i branży, a przy wysokich obrotach może być niższa w przeliczeniu na złotówkę sprzedaży.

Czy ubezpieczyciel wymaga weryfikacji kontrahentów?

Często tak. Polisa zwykle zakłada, że sprzedajesz tylko w granicach przyznanych limitów i zgłaszasz opóźnienia w terminie. Rating z rejestrem decyzji pomaga udokumentować, że ostrożność była zachowana, ale zakres obowiązków określa zawsze Twoja umowa.

Czy monitoring wystarczy małej firmie?

Zwykle tak, jeśli żadna pojedyncza faktura nie zagraża płynności. Taka firma najwięcej zyskuje na sprawdzeniu nowych odbiorców i skracaniu terminów tym, którzy dostają niski rating.

Sprawdź odbiorcę, zanim wystawisz fakturę z długim terminem

Wpisz NIP i zobacz rating od A do E oraz sugerowany limit kupiecki.

Sprawdź rating